Trudno uwierzyć w to, że od wydania „The Seer” czyli rozpoczęcia mojej przygody z twórczością Swans, minęło już 13 lat. Zamiast kilku lat do 30 urodzin nieuchronnie puka do mnie czterdziestka i z każdym rokiem i kolejnym albumem coraz bardziej wciągałem się i angażowałem w twórczość Łabędzi za każdym razem niecierpliwie wyczekując kolejnego wydawnictwa. Czytaj dalej Swans – Birthing
Sodom – The Arsonist
“Genesis XIX” i jego następcę dzieli kalendarzowo 5 lat i jest to jedna z najdłuższych przerw wydawniczych w historii niemieckiej legendy. Fakt faktem – po drodze premierę miały jeszcze dwie EPki ale były to wydawnictwa kilkunastominutowe, które dodatkowo jakoś szczególnie nie powalały. Trzy lata temu ukazał się jeszcze “40 Years At War”, na którym zespół odgrzał utwory z przekroju całej dotychczasowej kariery. Czytaj dalej Sodom – The Arsonist
Mystic Festival okiem debiutanta
Po kilku latach kombinowania zakończonych niepowodzeniem w końcu się udało i dotarłem do Gdańska na święto metalu czyli 4 dni naładowanych po brzegi muzyką z różnych części świata. Oto garść moich spostrzeżeń na temat festiwalu oraz słów kilka na temat wybranych koncertów. Zaczniemy właśnie od nich. Czytaj dalej Mystic Festival okiem debiutanta
Sadist- Something To Pierce
Trzeba przyznać, że algorytmy serwisów streamingowych sugerujące nową muzykę często przynoszą „złote strzały”. Sam wielokrotnie trafiłem w ten sposób na albumy, po przesłuchaniu których szybko zapoznawałem się z całą dyskografią i ta prędzej czy później lądowała u mnie na półce w wersji fizycznej. Czytaj dalej Sadist- Something To Pierce
Deafheaven – Lonely People With Power
Ekipa Deafheaven jest niewątpliwym fenomenem na scenie ciężkiego grania. Zespół powstał w 2010 roku a już 3 lata później podbił rynek nagrywając swój drugi album, o którym głośno mówi się nadal – po kilkunastu latach od premiery. Mowa tu oczywiście o „Sunbather”, który mocno namieszał nie tylko w gatunku ale też w podsumowaniach 2013 roku. Czytaj dalej Deafheaven – Lonely People With Power
Behemoth – The Shit Ov God
Krótko po premierze poprzedniego albumu Behemotha trafiłem w Internecie na opinię, że świat zaczął interesować się zespołem w momencie gdy tak na prawdę nie ma już czym. Oczywiście pod komentarzem była zagorzała dyskusja gdzie pełno było entuzjastów jak i sceptyków twórczości Gdańszczan. Sama wypowiedź natomiast może i była trochę nieszczęśliwa ale jednak dawała do myślenia.
Kadavar – I Just Want To Be A Sound
Pamiętam jak około 10 lat temu ekipa Kadavar w ekspresowym tempie podbiła moje serce serwując dużą dawkę mojego ulubionego stonera ale w formie trochę innej niż wiele kapel, które znałem już wcześniej. Berlińczycy bowiem ubrali stonera w retro szaty rodem z lat 70tych. Mieli przy tym niesamowitą umiejętność pisania chwytliwych utworów i do dziś na moich głośnikach często goszczą chociażby „Dust” czy „Fire” z ich drugiego albumu. Czytaj dalej Kadavar – I Just Want To Be A Sound
Machine Head – Unatoned
Praktycznie każdą recenzję kolejnych albumów Machine Head można rozpocząć w ten sam sposób: historia zespołu to swoista sinusoida pełna wzlotów i upadków, albumów które stały się klasykami ale też i takich, które najchętniej wymazałoby się z dyskografii lub jeszcze lepiej – z pamięci. Po beznadziejnym wręcz “Catharsis” przyszła zwyżka formy w postaci “Of Kingdom And Crown”. Czytaj dalej Machine Head – Unatoned
Messa – The Spin
Pamiętam jak olbrzymie wrażenie zrobił na mnie “Close” kiedy to ukazał się w 2022 roku. Trzeci album Messy bardzo długo nie opuszczał mojego odtwarzacza w zasadzie tylko wymieniając się miejscem z dwoma wcześniejszymi wydawnictwami nagranymi przez Włochów. W recenzji wspomniałem o tym, że fajnie byłoby gdyby na nowy album nie trzeba było czekać 4 lata bo tyle dzieliło “Feast For Water” i “Close”. Czytaj dalej Messa – The Spin
Rwake – The Return Of Magik
Ekipa świrów z Little Rock jest moim zdaniem jedną z najbardziej oryginalnych i nietuzinkowych kapel z nurtu sludge. Są jednocześnie zespołem wybitnie niedocenionym, któremu nigdy nie udało się wypłynąć na szerokie wody i zawsze pozostawali w pewnej – swojej niszy. Duży wpływ na to miała z pewnością specyfika ich muzyki i jej nieprzystępność. Czytaj dalej Rwake – The Return Of Magik